Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2 grudnia 2025 roku (sygn. akt P 10/16) fundamentalnie zmienia zasady gry w sporach między właścicielami gruntów a przedsiębiorstwami energetycznymi i gazowymi. Dotychczasowa, niekorzystna dla właścicieli linia orzecznicza legła w gruzach, otwierając realną szansę na uregulowanie zaszłości i uzyskanie godziwych rekompensat.
Co się zmieniło?
Przez ostatnie kilkanaście lat sądy masowo uznawały, że przedsiębiorstwa przesyłowe nabyły prawa do korzystania z prywatnych działek całkowicie za darmo – poprzez tzw. zasiedzenie służebności. Działo się to nawet w sytuacjach, gdy urządzenia budowano w latach 70. czy 80., mimo że instytucja służebności przesyłu pojawiła się w Kodeksie Cywilnym dopiero w 2008 roku. Sądy w takich sprawach stosowały analogię do służebności gruntowych, co w praktyce pozbawiało właścicieli jakiegokolwiek wynagrodzenia i blokowało możliwość negocjacji.
Trybunał uznał taką praktykę za niezgodną z Konstytucją, wskazując, że prawo własności nie może być ograniczane bez podstawy ustawowej. Oznacza to, że argumenty o zasiedzeniu przed 2008 rokiem straciły rację bytu.
Czym jest służebność przesyłu?
To prawo, które pozwala przedsiębiorstwu przesyłowemu korzystać z cudzej nieruchomości w określonym zakresie: utrzymywać urządzenia, wchodzić na teren działki, prowadzić konserwacje i naprawy. Może ono zostać ustanowione poprzez umowę albo sądownie – często jest to jedyna droga, by uporządkować stan prawny urządzeń, ustalić dokładny przebieg pasa służebności, określić zasady wstępu na nieruchomość i – co najważniejsze – uzyskać realne wynagrodzenie.
Warto podjąć współpracę z doświadczoną kancelarią
Wyrok TK otwiera drogę do dochodzenia roszczeń, ale sam w sobie sprawy nie załatwia. Przedsiębiorstwa przesyłowe dysponują innymi liniami obrony — dawne decyzje wywłaszczeniowe, historyczne postępowania administracyjne, spory o przebieg pasa służebności czy wartość wynagrodzenia. Żeby skutecznie przejść przez ten proces, potrzebna jest analiza konkretnej nieruchomości, ocena pozycji procesowej i przemyślana strategia — negocjacyjna lub sądowa.
Współpraca z doświadczonymi prawnikami pozwala na:
- Audyt stanu prawnego: weryfikację, czy w danym przypadku przedsiębiorstwo rzeczywiście posiada tytuł prawny do urządzeń.
- Wsparcie w sporządzeniu opinii: pomoc w wyborze rzeczoznawców zdolnych do sporządzenia jak najmocniejszych opinii na potrzeby dochodzenia należnego wynagrodzenia.
- Oszacowanie roszczeń: wyliczenie należnego wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z gruntu (do 6 lat wstecz) oraz stawki za ustanowienie służebności na przyszłość. Im większa uciążliwość, tym wyższe roszczenie – jeśli rura lub linia przebiega przez środek działki, uniemożliwia zabudowę lub znajduje się w atrakcyjnej lokalizacji (np. na terenie miejskim), można liczyć na wyższą kwotę.
- Wznowienie postępowań: jeśli sprawa została przegrana w przeszłości ze względu na zarzut zasiedzenia, kancelaria analizuje możliwości powrotu na drogę sądową. Obsługiwane są też postępowania w sprawach, w których właściciel dotąd nie kwestionował prawa przedsiębiorcy do korzystania z nieruchomości – a urządzenia po prostu funkcjonowały bez jakiegokolwiek uregulowania prawnego.
- Profesjonalne negocjacje: wyrok TK jest silną kartą przetargową pozwalającą na zawarcie korzystnej ugody bez wieloletniego procesu.
Jak kancelaria może pomóc?
W takich sprawach kluczowe jest połączenie znajomości aktualnego orzecznictwa TK, SN i sądów powszechnych z praktycznym podejściem do negocjacji z przedsiębiorstwami przesyłowymi. Kancelaria może przejąć na siebie ciężar zarówno analizy prawnej, jak i wszystkich formalności, tak aby właściciel mógł skupić się na decyzjach biznesowych, a nie na sporach z dużymi podmiotami infrastrukturalnymi.
Co to oznacza dla właścicieli działek?
Przede wszystkim wyrok TK otwiera drogę do podważania argumentu, że przedsiębiorca „zasiedział” prawo do korzystania z nieruchomości jeszcze w czasach, gdy instytucja służebności przesyłu nie istniała w kodeksie. Jeżeli nieruchomość jest obciążona linią energetyczną, gazociągiem, wodociągiem czy kanalizacją, a przedsiębiorca dotąd powoływał się na zasiedzenie, jego pozycja procesowa może być dziś znacznie słabsza.
Dla właścicieli – często prywatnych osób, które latami słyszały, że „tak już jest i nic się nie da zrobić” – to szansa na realne wynagrodzenie za pas służebności albo na ucywilizowanie relacji z przedsiębiorstwem poprzez umowną służebność przesyłu. Według [ŹRÓDŁO] skutki wyroku mogą dotknąć milionów nieruchomości, na których urządzenia przesyłowe posadowiono bez jasno uregulowanego tytułu i bez jakiejkolwiek rekompensaty.
Autorami tekstu są eksperci firmy członkowskiej Stowarzyszenia, adw. Mikołaj Badziąg oraz apl. adw. Paweł Kopytowski.