Aktualności

Aktualności

Wypalanie łak i ściernisk - praktyka wbrew zasadom dobrej kultury rolnej

2016-08-09

W 2015 roku ponad połowa pożarów w Polsce spowodowana była wypalaniem traw, ściernisk i zarośli. Statystyki Państwowej Straży Pożarnej mówią też o 7 ofiarach śmiertelnych i ponad 140 osobach rannych wskutek niekontrolowanego rozprzestrzeniania się ognia.

Mimo intensywnej kampanii nawołującej do zaprzestania tego procederu, zakazów i konsekwencji prawnych, mit o poprawie stanu gleby na skutek wypalania ma nadal wielu zagorzałych wyznawców. Tymczasem to dowód nie tylko na brak wyobraźni, ale kulejącą wciąż w Polsce kulturę rolną.

Zagrożenia dla człowieka
Wypalanie traw i resztek pożniwnych jest niebezpieczne zarówno dla osób, które bezpośrednio uczestniczą w tym procederze, jak i dla okolicznych mieszkańców. Dym unoszący się nad rozpalonym ścierniskiem zanieczyszcza powietrze, którym oddychamy. Zawiera on dziesiątki ton rakotwórczego tlenku węgla, tlenku siarki oraz dioksyny i węglowodory aromatyczne. Upośledzają one między innymi nasz układ odpornościowy, kostny oraz układ krążenia. W efekcie możemy częściej zapadać na choroby o podłożu alergicznym, a nawet nowotwory. Smugi gęstego dymu rozpościerające się nad drogami stanowią też zagrożenie dla kierowców. Ograniczają one widoczność, stwarzając niebezpieczeństwo wypadku lub kolizji. Wskutek takiej nieodpowiedzialności cierpią więc inni ludzie. Targany podmuchem wiatru ogień z łatwością się rozprzestrzenia i sieje spustoszenie w okolicznych lasach, nierzadko docierając do pobliskich domostw. By ocalić dobytek ludzki, często jest już za późno.

 



Zagrożenia dla środowiska naturalnego i rolnictwa
Aż trudno uwierzyć, że ten prymitywny zabieg agrotechniczny, praktykowany początkowo przy karczowaniu pierwotnych lasów, nadal ma swoich zwolenników, choć świat ruszył do przodu, a wraz z nim rozwinęła się technologia upraw i kultura rolna. Wypalanie łąk, zarośli nie jest skuteczną bronią w walce z chwastami, a spalanie resztek pożniwnych na polu nie służy glebie. Ogień trawi wszystko, co żyje na ziemi i pod nią. Uśmierca ptaki, zwierzęta kręgowe, bezkręgowce, mikroorganizmy glebowe  i pożyteczne owady, w tym pszczoły oraz trzmiele.

W ten sposób gleba pozbawiona jest fauny, która wzbogaca jej strukturę, bierze udział w tworzeniu materii organicznej oraz zwalcza szkodniki. Zmniejsza się też liczba zapylonych kwiatów, co niekorzystnie wpływa na wielkość plonów. W trakcie wypalania traw nierzadko giną też zwierzęta chronione, a nawet przydomowe. Takie radykalne „oczyszczanie” pola po uprawach niszczy warstwę próchniczą gleby i hamuje zachodzące w niej procesy fizyko-chemiczne. Staje się więc ona rolniczo bezwartościowa i potrzebuje kilku lat regeneracji, by odzyskać swoje właściwości sprzed pożaru.

Konsekwencje prawne
Amatorzy wypalania traw i ściernisk muszą liczyć się z konsekwencjami prawnymi w formie grzywny w wysokości od 200 do 5000 zł, utraty części dopłat bezpośrednich, a nawet kary pozbawienia wolności od roku do 10 lat! Szczegółowo mówi o nich między innymi Ustawa o ochronie przyrody, Kodeks karny, Kodeks wykroczeń, Ustawa o lasach oraz Rozporządzenie o ochronie przeciwpożarowej budynków i przepisy prawa dotyczące dopłat rolniczych. Ze statystyk pożarniczych wynika jednak, że to wciąż za mało, by ostatecznie zatrzymać te praktyki. Warto więc nieustannie przypominać, jak w wyniku ich stosowania, wygląda bilans strat dla człowieka i środowiska naturalnego.

Opracowanie: Polskie Stowarzyszenie Rolnictwa Zrównoważonego ASAP
Redakcja AgroNews, fot.: flickr